wreszcie cos napisze...
2010-03-12
zaczelam czytac ksiazki i to nie tylko te do szkoly ;> poprostu postanowilam byc czlowiekiem oczytanym z bogatym slownictwem itp jakos mnie natchnelo ;p
Dzisiaj po treningu jestem na max WYKONCZONA! mam guza na glowie i cale nogi posiniaczone oraz nie wspomnę o odartych łokciach.... i siniakach na szyji...
Ale coz taka pasja, taki sport w koncu na tym to polega ;)
O dawidzie zapominam powoli (przez to ze zerwalismy chwilowo calkiem kontakt) mam duzo przyjaciol, szkole i pisze do mnie tez duzo chlopakow (nie wiem czym ich przyciagam ;>) ... chociaz i tak tych 'chlopaczkow' olewam to mam ta swiadomosc, ze jednak jest ktos- kto uwaza ze jestem fajna ;p hymm... coz za stwierdzenie ;)
jutro w mojej school sa dni otwarte i ide, reprezentowac kolko rowerowe, jako iz jestem skarbnikiem to moja obecnosc jest bardzo wazna.
Bede sie glupkowato usmiechac z kaskiem na glowie?? nieeee asia- badz optymistka, spedzisz fajnie czas i bedziesz miala plusy np. u nauczyciela... ale wstawac rano- w sobote?? no asia... kto rano wstaje temu pan bog daje, najgorsze jest wstac, pozniej nie pozalujesz ze dzien byl dluzszy i moglas wiecej zrobic...
Wlasnie bede teraz optymistka (glos wewnetrzny mi to mowi) noo i slodko......
musze sobie radzic, o D nawet nie mysle- skonczone, chociazby na kolanach przyszedl... a pozatym: zauwazylam nagle wielu fajnych kolesi w moim liceum i ponadto dzis na trening przyszlo paru nowych... <nonono> hehe... no ale bez przesADY ;d juz sie tu rozkrecam ;]
to paaaa i pozdrawiam wszystkich!
:( jednak zerwalismy
2010-03-07
No i zerwalismy.... wczoraj- wieczorem... juz ostatecznie. Zamiast slodkeigp spotkania ja zaczelam mu robic wyrzuty i wszystko wygarnelam na spokojnie....... doszlismy do wniosku ze zerwiemy, chociaz to mialabyc moja decyzja, bo on chcial ze mna byc i ma nadzieje ze jego uczucie sie orodzi.... po co mi czekac? tez mam uczucia.... wole zapomiec- niech teraz on troche pocierpi- nawet gdy zrozumie co traci :[ On dzis wyjechal do Niemiec, musi skonczyc studia... nie wroce do niego juz nigdy, chocby blagal- mimo ze nikt inny nie dal mi tyle szczescia, milosci i rozrywkico on :( tak bardzo go kocham- tak baaardzo. Ale nie bede z nim nigdy...... Chociaz on sam mowil ze chcial by sprobowac np. latem, gdy jego sytuacja sie troche zmieni i moja tez... ale ja tak nie umiem :( Po tych słowach? "Potrzebuje czasu by to sie na nowo odrodzilo, poniewaz nie czuje juz "TEGO" tak mocno jak dawniej... nie moge ci napisac Kocham Cię, poniewaz chwilowo tego nie czuje- chocbym chcial"....
po takich slowach nie chce juz nic slyszec :( Powiedzial ze zalezy mu na mnie bo sa miedzy nami super relacjie... dogadujemy sie zawsze idealnie, ale to by mnie za bardzo bolalo..... Tak bardzo go kocham ale nie chce z nim byc... bo zle sie czuje w tym zwiazku.(jego wyjazdy itp) musi mi jakos przejsc....
jestem juz teraz wolna i jakos nie wyorazam sobie tego, ze znajde faceta tak idealnego dla mnie jaK ON :(
nie chce szukac, nie chce nic ;/
To tak boli.... jak robi sie cos myslac racjonalnie, choc srece podpowiada inaczej.... to ja zadecydowalam o zerwaniu... ale tak chyba bedzie lepiej :(
ehhhhh....
:[
2010-03-03
Wszystko jest takie pogmatwane ... :(
Raz mowi ze kocha, a raz ze potrzebuje czasu....
Mnie to rani- nie wiem czy ufac... nie wiem co :( Bawi sie mna jak marionetka...
Mowi ze teskni, zalezy mu- ze bezemnie czuje pustke, jestesmy caly czas w zwiazku- pisze, dzwoni nazywa kociaczkiem,misiaczkiem, skarbem...
ale na pytanie czy kocha odpowiada: Nie jestem pewny uczucia, mysle ze okaze sie z czasem.
Jeszcze kiedys kochal :(
Od tych polowinek juz nie jest pewny?
Po zerwaniu wrocilismy do siebie jest super, rozmawiamy, rozumiemy sie, calujemy, przytulamy. Jest idealnie... ale jak moge bezgranicznie poddac sie milosci, gdy nie jestem pewna jego uczuc i on sam juz nie jest ich pewien.
Bezemnie czuje pustke i smutek- brakuje mu caly czas czegos, a jak jest ze mna to co? wszystko jest jak w zwiazku, super- nigdy w takim nie bylam cudownym.... malo kogo znam z moich znajomych zeby mieli taki szczesliwy zwiazek jak ja... kazdy mi zazdrosci.
Ale ja nie wiem czy warto kochac tak mocno? Jestem w "kropce"
skad mam wiedziec czy nie zerwie pewnego dnia a ja w pelni milosci do niego bede musiala z tym zyc :(
co mysliscie o jego zachowaniu? moze ktos ma podobny problem? albo mi cos doradzi? zalezy mi na nim jest super- ja go kocham... ale juz sama nie wiem czy dalej tak mocno sie angazowac? czuje rozdarcie :(
Dam rade?
2010-02-23
Za miesiac sa zawody ju-jitsu... kurcze... i to 20 km od mojego miejsca zamieszkania wiec wszyscy beda !
a ja zawsze trenowalam regularnie i teraz sie tak opusiclam :(( nie bylam juz dluuugio czas- moja forma nigdy nie byla taka mala a ja tyle nigdy nie przytylam :( sapie przy wchodzeniu po schodach?
Ja co startowalam zawsze w Bad Boya zawodach, jedna z najlepszych zawodniczek judo i BJJ zawsze zachwalana i przewaznie najlepsza... pokonywalam tylu facetow i dziewczyn... a teraz? Gdy sa zawody tak blisko???
Moja renoma spadnie do minimum ;(((( jAK SADZICIE?? wart podjac wyzwanie i przez miesiac zrobic to- co moja kumpela przez 1,5 roku caly czas ;/ ale czy warto isc wreszcie na trening, wziasc sie za siebie i wystartowac? czy raczej nie dam rady?
pozdrawiam
NIe ma szans
2010-02-22
Piszesz... chcesz spotkania?
Ja nie pojde porozmawiac....
Nie mam sil i ochoty
nie chce mi sie tego juz naprawiac
Dzwonisz, pytasz jaki humor dzisiaj mam.
Nie chce wiedziec co chcesz, ja juz ciebie znam...
Kocham ale trzyma mnie cos..
i wyrzuty sumienia, to ze nie jestes mnie godny
ze tylko dla ciebie ten uklad jest wygodny...
Mowisz kocham- czy to prawda?
Co porabiasz cale dnie?
Inne sprawy,wydarzenia... nie masz czasu na mnie.
Gdy potrzebe znajdziesz- wtedy do kochanej jedziesz
Bo wiesz ze ona czeka i sie NIGDY NIE ZAWIEDZIESZ.
skad mam wiedziec czy spojrzenia czule i wyznania milosci
To prawda czy tylko zbior klamst i podlosci...
Moze za innymi codzien sie "ogladasz"
A przy mnie udajesz ze tylko na mnie czule spogladasz
a moze wszystko to prawda?
Moze ja tu glupia jestem...
czy ja wiem??
Nie rozumiem nic juz i nie wiem w co wierzyc...
Wszystko sypie sie łatwiej niż uschniete kwiaty :(
2010-02-22
"mam juz dość nie mów mi nic"... tak, tak wlasnie chcialabym powiedziec..
Kocham ale cierpie
Wiecie co?? Normalnie do siebie wrocilismy... prosil o druga szanse, twierdzac ze beze mnie mu smutno, czuje ogromna PUSTKE.
zastanawialam sie 3 dni- trzymajac go w niepewnosci...
Az w koncu pomyslalam "Asia nie masz nic do stracenia, kochasz go- ale obawiasz sie tego zwiazku, moze lepiej na tym skonczyc niz cierpiec pozniej jeszcze bardziej... ale cos do niego czujesz- kazdemu nalezy sie druga szansa"
Chociaz nie wim Ku*** dlaczego on prosil o 2 szanse, chociaz ja wszystko spieprzylam.... dlugo nie pislam... nie chce mi sie przepraszac... poprostu nie bylam na silach.. nie chcialo mi sie tego jeszcze raz przezywac piszac... tymbardziej wiedzialam, obojetnie jakich slow uzyje- i tak tego nie zrozumiecie, tego co sie stalo, moich uczuc i bolu... musialabym napisa ze 100 notatek.. na ten temat... i moze ktos z tzw. "osob trzecich"- czyli was.. zrozumialby chociaz troche tej zagmatwanej historii.
W poniedzialek zazadalam zeby przyjechal i zerwalismy zgodnie- za duze roznice... on przejrzal na oczy- jestesmy inaczej nastawieni do ludzi... on bARDZIEJ towarzyski, ja raczej zamkniete grono itp BLE BLE BLE...
tak nam minely prawie 4 godz spaceru!
Chcial przyjazni, zalezzalo mu, ale ja nie chcialam cierpiec poprzez przyjacielskie spotkania...
no co za-- Caly czas milosc i nagle przyjaciele na zaboj?? wolalam zapomniec i nie chcialam sie juz spotykac- nigdy...
Ale na drugi dzien pisal od rana ze czuje pustke, czuje sie fatalnie... przykro mu itp
W koncu blagal o spotkanie.... LOL nie?? Po tym wszystkim... myslalam ze chce raz ostatni jeszcze porozmawiac to sie zgodzilam...
Przyjechal i zaczal mowic o zwyklych rzeczach itp... w koncu powiedzial: Mylse ze powinnismy sprobowac jeszcze raz... no ale decyzja nalezy do Ciebie, mi bardzo zalezy.. Nie chce zebys sie zmieniala ale moze wprowadzimy w naszym zwiazku male zmiany i bedzie lepiej"
Ja oczywiscie myslalam ze zaraz ze szczescia poprostu odfrune, ale nie okazalam ani najmniejszego usmiechu...
powiedzialam mu twardo ze zdziwil mnie, ze nie wiem czy to ma sens po tym wszystkim- jak on o mnie mowil ( nie dojrzala itp)
i ze musze sie naprawde zastanowic ale watpie...
No zastanowilam sie i jestesmy razem 6 dni (to nasz drugi zawiazek) BUDOWANY NA NOWO...
ale mialam byc bardziej zaangazowana w zwiazek i prowadzic ten zwiazek bardziej : partnersko, a nie caly czas pod przewodnictwem D.
Jakos mi to nie wychodzi...
nie bede sie zmieniala ale probuje zeby bylo lepiej, bo mi na nim zalezy... tylko ta jego rozrywkowosc mnie rozbija ;/ ciagle wypady z kumplami, znajomi,przyjaciele itp...
ja nie wiem sama czy lubie takie towarzystwo... nie moge sie jakos odnalesc.. wsrod jego znajomych i poprostu "zanikam"
i to wlasnie mu nie pasuje
chociaz ostatnio stosunek jego do mnie jest lepszy, bardziej okazuje mi milosc, moze docenil to co by stracil?? Pisze czulo, odzywa sie czesciej... nie zeby przedtem traktowal mnie zle, ale teraz bardziej czuje jego czulosc...
Dobra bla bla bla...
A tu cos strasznego sie stalo: dostalam 1 ze sprawdzianu z historii a uczylam sie tyule godzin przez caly tydzien :( za duzo materialu chyba bylo ;/ szlag! i teraz to samo, pol ksiazki na poprawe..... zal.
Pozatym zlaMALA MI SIE PROTEZA!!!! PRZEDNI ZAB-TO JEST WLASNIE POWODEM NAJWIEKSZYM MOICH ZMARTWIEN ;(;( ;(
Niky nie wie o tym ze zamiast zeba nosilam proteze, a teraz sie zlamala i nie moge nawet klejem skleic., a dlugo sie za taka czeka i jest droga..
Zeba w kosc wkreconego jeszcze nie moge miec bo nie mam 18 lat :(
i kosztuje az 1500-2000 zl
Nikt w szkole ani chloapak ani nikt nie wie o protezie, a teraz co?? straszne... :((((((
ehhh...
WSZYSTKO TO SHIT :/
walentynki? ;( co- proszę?
2010-02-14
Jeden z najgorszych dni w moim zyciu! jeszcze 2 dni temu mialam kochajacego chlopaka, dla ktorego wszystko zrobilabym i ktory mi okazywal milosc na kazdym kroku- zabieral wszedzie: kino itp oraz przedstawial wszystkim kolega i rodzinie. Spedzilam z nim najcudowniejsze chwile zycia, wyjazdy nad jeziora, wspolne jazdy na rolkach, zabawy, przytulanie,, szczere rozmowy i wspolne wsparcie. Nigdy nie ufalam nikomu tak jak jemu :( zadnemu chlopakowi... Nasz zwiazek byl idealny, oprocz jego mamuski i moze jego rozrywkowosci z kolegami.. ale teraz mysle ze to nie bylo takie zle. Teraz to czuje rozdarcie- osoba ktora kilkadziesiat godzin temu mowila ze kocha nad zycie... dzis jest mi jakby "obca"... Po moim zachowaniu na polowinkach i potraktowniu go jak "smiecia"... tak zaluje bardzo! przepraszalam :((((
Co mam teraz zrobic? Osoba w ktorej lokowalam uczucia i wiedzialam ze warto, mowilam wszystko, zaufalam i planowalismy razem tyle chwil- przez jeden wieczor stala sie obca...
Codzienne pisanie, rano, wieczorem... zwierzanie, spojrzenia, pocalunki..
a teraz nawet nie powie : kochanie tylko Asia !!!
jeden wieczor- ktorym poczul sie osmieszony i zauwazyl ogromna roznice i przepasc miedzy nami...
Nie licze na kjomentarze: wszystko bedzie dobrze, ulozy sie itp...
po co mi to ;(
Napiszcie jakby co- cos szczerego... Moze to ja jestem swinia ktora jest winna??
Jeden moj blad zniszczyl wszystko... jutro mam sprawdziany a nie moge sie uczyc... pozbierac... on pisze ze chce przerwe...
uwaza mnie juz za nie dojrzala i ze zachowalam sie jak dziecko... i ze jestem malo otwarta towarzysko...
On musi pomyslec, bo nie chce burzyc tego co budowalismy, nie chce pozniej strasznie zalowac...
Ale- STOP- przepraszam?? to on sobie musi przemyslec, czy to co czuje do mnie jest na tyle silne by dalej ze mna byc mimo tych roznic...a ja to co?? zabawka?
Nawet jak go kocham to nie wiem czy byloby tak samo... On sobie wszystko decyduje, on sie namysla.. :( jak ja mam sie czuc?!
marionetka.... nie?
zabawka... nie?
szmata.... nie?
idiotka..... ?
za kogo on mnie ma......
Moje zdanie sie nie liczy? oN odkryl roznice... nawet jak go kocham to czuje ze zrobil sie obcy! nigdy nie myslala ze moze tak sucho do mnie sie zachowywac
chce byc mily, ale nie daje zadnego znaku ze jestesmy para... tylko taki kolezenski kontakt. 2 dni- moje najgorsze...
oczy mi spuchly od placzu.... Mi- na pozor twardej dziewczynie... Nie moge wam opisac calej sytuacji... nie mam slow, ochoty, czasu... tyle chce powiedziec- zeby ktos przeczytal jak cierpie i zrozumial...
najgorsze jest poczucie winy: TO PRZEZ CIEBIE IDIOTKO- TAKICH FOCHOW ZADNA DZIEWCZYNA NIE ZROBILA FACETOWI... tak o sobie mysle :((((
przez jeden wieczor przejrzal na oczy??? A GDZIE ZNAJDZIE TAKA DZIEWCZYNE CO MU POZWOLI NA DOMOWKI Z KOLEGAMI, WYJAZDY NA BASEN, WYPADY Z KUMPLAMI.. taka ktora bedzie mu ufala i nigdy go nie zdradzi, taka co nie sprawdza mu telefonu co na wszystko mu pozwala by on byl szczesliwy w zwiazku!
A ja??? Taka bylam... gotowa na najwieksze poswiecenia... On dawal mi wszystko- szczescie i wspaniale chwile a ja mu sie odwdzieczalam tym samym...
Zadnych tajemnic przed soba... tyle slow...
TERAZ SA WALENTYNKI A ON NAWET NIE POWIE: KOCHAM CIE.... A PISAL MI TO PRAWIE CODZIENNIE OD MAJA UBIEGLEGO ROKU :((((
Boże... za co? cierpie sama w domu.... co mam zrobic ze wszystkimi uczuciami? ktore bezpiecznie w nim lokowala bedac pewna ze dobrze robie? gdzie mam podziac mysli?? nie moge o nim myslec- to boli- nigdy nie zrobil mi zadnej przykrosci... nigdy sie nie klocilismy... zawsze tylko byly spokojne chwile radosci. :(
O kim myslec? kim zapelnic pustke i rozdarcie jakie czuje?? tak nagle... z szczescia na sam dól....
nie rozumiem!
nie mam sil... starcza mi ich tylko na szlochanie ;((( !!!!
2010-02-13
On teraz mi pisze: Jak mam byc z dziewczyna ktora ma awersje do wszystich?
Jak moze tak myslec?? :(
Tak dlugo bylismy razem i jakos tego nie zauwazyl, ani nie powiedzial mi ze cos jest nie tak.
Teraz konczy wszystko...
Mowi ze czuje sie okropnie i nie wie co myslec o moim wczorajszym "SHOW" tak to nazwal :(((
przeciez mowilam ze zaluje, wzielam wine na siebie - PRZEPROSILAM!
co on chce jeszcze?
Mowil ze tak bardzo kocha jak nigdy nikogo.. cala jego rodzine poznlam, kumpli..
a wiecie co teraz robi?? nie ma go w domu!!
a ja placze...
sama! nikt mnie nie pocieszy... osoba za ktora jeszcze 2 dni temu oddalabym wszystko a on za mnie tez tak mowil, teraz sie zachowuje do mnie jak do jakiejsc natretnej szmaty!
Nasze wspolne chwile? szczesliwe- jeszcze tydzien temu bylismy w kinie na "Ciacho"
wszedzie razem!
Co on robi?? byl moja ostoja, obiektem uczuc. najukochanszy- dla niego wszystko..
W jeden wieczor on to zmienia!!!!!!
Tak bez wczesniejszych problemow ;/
Boze.....
przeczytajcie, doradzcie :(:( prosze
2010-02-13
Proszę pomocy! zniszczylam wszystko midzey mna a Dawidem. Wczoraj mialam polowinki i poszlam z nim... Zachowywalam sie jak idiotka! Robilam fochy i mialam wielkie humory... nie chcialam dac Dawidowi buzi, nie przedstawilam go wilu osoba, pozniej obrocilam sie do kolezanki a on sam siedzial smutny... na koncu jak chcial mnie wziasc do tanca to nie chcialam- odmawialam. caly czas ;( w koncu poslzam i wogole nie tanczylam, stalam lekko drgajac. Mialam taki poje*** humor- poprostu jak jakas pojebka, jako jedyna z Lo dziewczyna, tego wieczoru, siedzialam smutna i obrazona na caly swiat... w koncu on powiedzial ze musimy sobie zrobic przerwe w zwiaku- nie zrywa ale przerwa!!!! co? rozryczalam sie! plakalam cale polowinki, osmieszylam sie przy nim, przy klasie i przy znajomych- nie zjadlam nic przez cala impreze. Powuedzial ze on odkryl przepasc miedzy nami- czyli on lubi ludzi i zywiol a ja raczej zamkniete towarzystwo, powiedzial tez ze nie znal mnie z takiej strony, ze nie myslal ze ja kiedykolwiek tak sie zachowam, ze zrobie taki wstyd i wielkie humory nie wiadmo o co, ze tak sie bede bawila- ze nie zna takiej osoby jaka bylam wczoraj... mialam zly dzien... wiem TO MOJA WINA- przepraszalam go 1000 razy, mowilam: wybacz mi zachowanie, juz nigdy tak nie zrobie. Ale nic... powiedzial ze ma mieszane uczucia, jest w nim duzo emocji i sam nie wie juz nic. Powiedzal jeszcze ze roznica w towarzystwach- to juz sie dluzej kumulowalo w nim chyba. Ja tego nie rozumiem- mielismy isc jutro na kolacje, wspolne wyjazdy, smiech, rozumienie i szczerosc mowil mi codziennie ze mnie kocha najbardziej... ze mu zalezy ze mnie potzrebuje, a ja przez jeden wieczor mialam okropny dzien i nagle jego milosc slabnie do minimum, jestesmy prawie rok, a po jednym wieczorze odkrywa roznice miedzy nami??? moglam rownie dobrze nie isc na te cholerne polowinki- tak chcialam :( ale poszlam w koncu, zaplacilam i gowno z tego wyszlo wszystkiego... Zerwiemy przed walentynkami???? Boze... tak mi an nim zalezy.ale juz sie duzo znizylam,,, przepraszalam, prosilam... co moge wiecej? jak mnie nie kocha to nie ma sensu, ale dlaczego mnie tak zawsze kochal- wszystkim przedstawial, mielismy wspolne plany... nie sadzilam ze jeden wieczor to moze zmienic... Milosc ponac przetrwa wszysto? caly czas placze nawet jak to pisze teraz. JESTEM ZALAMANA- zrobilam sobie wstyd i jeszcze tak sie zachowalam jak szmata nienormalana. co o tym sadzicie?? prosze pomozcie mi jakos... ja juz nie mam sily, co mam zrobic???? On czeka az mu emocje opadna... ale skoro taki jest, to moze nie warto z nim byc, skoro ma watpliwosci jakies? nie wiem.... pomozcie!
PUSTE LASKI!! ;/ :sexi" ? bleee
2010-02-09
Jak mnie denerwuja dziewczyny, ktore pokazuja sie prawie nago, robia wykrzywione miny i dziwne pozy, a wszyscy faceci poprostu szaleja wtedy bez wzgledu na wszystko ;/ Np. widzialam dzis na nk, konto jednej laski, ktora miala na zdjeciu glownym fotke w skapym bialym topie i stringach, miala "rozwarte nogi", mocno tlenione blod wlosy i "sexi" wyraz twarzy. Żenada!!! Faceci u niej na profilu szaleli, sypaly sie komentarze, ocenki i westchnienia do niej jak do Bogini... a juz nie wspomne, ze takimi "latawicami" sa tez mlode dziewczyny (14-18 lat) to w szczegolnosci przeraza... co one maja w glowach??? I pozniej zdarza sie czesto, ze facet ma juz dziewczyne, a mimo to do takiej "laseczki" wzdycha i pisze- robi sie miekki od razu i jej ulega. :/ Jak mysle o takich dziewczynach to mi nie dobrze. Niech zachowaja troche godnosci chociaz, albo szacunku dla siebie i innych. co za dziw** !!
|